Przykład dla naszych drogowców


W japońskim mieście Fukuoka, zatrzęsła się ziemia. W wyniku tego zapadła się jedna z głównych ulic miasta, pięciopasmowa. Prawdopodobnie powodem osuwiska były prace przy rozbudowie metra. Powstała dziura miała rozmiary 30 x 27 metrów i 15 metrów głębokości. Na szczęście droga zapadała się fragmentami i wszyscy zdążyli uciec, nie ucierpiał poważnie żaden człowiek. Można powiedzieć, że to cud i to pierwszy. Bo za drugi należy uznać szybkość z jaką ulica została odbudowana.

Po siedmiu dniach od katastrofy na zawalonej ulicy przywrócono normalny ruch. Szybko? Ulice odbudowano w zaledwie 48 godzin. Dziura została zasypana, w pełni przywrócono infrastrukturę – kanalizację, wodę, prąd, łącza światłowodowe, odbudowano chodniki, przywrócono oznakowanie i światła na skrzyżowaniu. Pozostałe pięć dni trwały badania geologiczne i odbiór techniczny dopuszczający ulicę do użytkowania.

Zastanówmy się jakby to było w Polsce. Myślę, że po 48 godzinach to urzędnicy jeszcze zastanawiali by się kto jest winny, i kto powinien zająć się naprawą. A jedyną rzeczą która została zrobiona, byłoby zabezpieczenie miejsca katastrofy.